|
Isabelle Filliozat
W sercu emocji dziecka.
Wydawnictwo Esprit
To była chyba ostatnia rzecz, na jaką miałem ochotę - poczytać coś o dzieciach... Ostatni rok
wyjątkowo często podsuwał mi to istotne pytanie: "Dlaczego mężczyźni chcą mieć dzieci?". (Zdawało się,
że coraz lepiej rozumiem, dlaczego tak wielu nie chce.)
Nie widuję chłopców bawiących się lalkami. Dziewczynki robią to naturalnie, spontanicznie i... z przyjemnością.
Przy całym uznaniu dla trudu matek twierdzę, że w pierwszych latach życia dzieci macierzyństwo jest rzeczą prostszą
niż ojcostwo.
Po całym dniu bycia z dziećmi Magda bardzo chętnie rozmawiałaby o dzieciach. Ja już po godzinie zaczynam odczuwać
poważną tęsknotę za jakimś "bardziej męskim" zajęciem.
Gdy więc dostałem do przeczytania tę książkę, daleki byłem od entuzjazmu (o stokroć chętniej przeczytałbym
manual do szesnasto-śladowego recordera, jaki w ostatnim czasie nabyłem, po kątatch i po nocach realizując tęsknotę
za własnym studiem nagrań).
Stało się jednak inaczej. Manual w dalszym ciągu stoi w kolejce ksiażek do przeczytania. Ja tymczasem, jak za dawnych
(dobrych?) czasów zacząłem czytać kolejną książkę o dzieciach...
Czy jest to książka o wychowywaniu dzieci?
Wydaje mi się, że w sposób jednoznaczy odpowiedzieć twierdząco nie można. Jeśli tylko
dobrze zrozumiałem Autorkę, to sama pewnie chętniej określiłaby ją jako książkę o "towarzyszeniu" dzieciom w ich naturalnym
rozwoju.
I być może tego właśnie było mi potrzeba: obudzenia na nowo świadomości wagi "towarzyszenia" dzieciom. Po prostu "bycia" (rzecz, która
zawsze była dla mnie ogromną trudnością, nie tylko w kontekście dzieci).
Pani Isabelle zadaje w książce mnóstwo pytań (to zawsze lubiłem ;) i dopomina się, by szukać na nie własnych (nie stereotypowych)
odpowiedzi. I jeśli nawet nie wszystkie odpowiedzi, które podsuwa mogą wydawać się słuszne czy wyczerpujące, to sam fakt, że
je stawia i że stawia ich tak wiele, jest w mojej ocenie niezwykle cenny.
Ufam, że na tej mojej odroczonej lekturze manuala do Fostexa (przerwa na reklamę ;) skorzystają przede wszystkim
moje dzieci. Już zauważyłem, że zrobiłem się nieco łagodniejszy i bardziej cierpliwy. A przynajmniej znalazłem uzasadnienie
dla słuszności takiej postawy.
A to w przypadku typów nieustannie pytających o sens - niezwykle ważne :)
Pokątnym i Ponocnym Spełniaczom Marzeń oraz ich pełnym wyrozumiałości Żonom - gorąco polecam!
Sylwester Laskowski
Warszawa, lipiec 2009.
|